Wirtualny Turysta Mapa strony | Kontakt 
 
 

Sobota, 2009-01-24 Autor: Piotr Byrski

Tu recepcja, proszę... czekać!

Przeprowadziliśmy krótki test: Do 30, przypadkowo wybranych, hoteli (od 2* do 4*) z pięciu miast (Kraków, Warszawa, Wrocław, Gdańsk i Zakopane) wysłaliśmy dwa maile (jeden po polsku, drugi po angielsku) z zapytaniem o dostępność. Wiadomości zostały wysłane na adres e-mail podany na stronie obiektu.
 
Był jeden warunek: do testu wybraliśmy tylko takie hotele, które nie mają na swojej stronie możliwości dokonania rezerwacji w czasie rzeczywistym i/lub sprawdzenia dostępności pokoi online (niestety, tego typu strony WWW hoteli są nadal w większości).
 
Rezultat? Oczywiście w każdym przypadku musieliśmy czekać na odpowiedź, jednak różnice w szybkości odpowiedzi są dość zaskakujące – od czterech, błyskawicznych odpowiedzi (na 60 wysłanych email) w poniżej 10 minut od wysłania wiadomości do … aż 12 godzin oczekiwania. Choć było i gorzej – 12 hoteli (z 30!) w ogóle nie odpowiedziało na maila w ciągu pierwszych 12 godzin, a do dwóch kolejnych nie udało nam się wysłać wiadomości (email podany na stronie został zwrócony).
 
Natrafiliśmy również na znaczne rozbieżności w czasie odpowiedzi na danego maila w konkretnym obiekcie, np. dwa hotele odpowiedziały na „polskie” zapytanie w czasie do 10 minut, ale odpowiedź na maila w wersji angielskiej zabrała obsłudze do 10-11 … godzin.
 
Rzecz jasna celem badania (zestawienie wyników w tabeli poniżej) nie było pokazanie, kto robi to szybciej, a kto wolniej. Tym krótkim testem chcieliśmy pokazać jak istotne jest posiadanie strony WWW, które nie tylko dobrze wygląda, ale jest także w stanie sprzedawać noclegi (i usługi dodatkowe!) 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i obsługiwać wszystkich, w tym także, a może, przede wszystkim, obcokrajowców. Można sobie bowiem łatwo wyobrazić, że o ile dla pewnej części klientów nie będzie problemem zaczekać na odpowiedź kilkadziesiąt minut czy nawet kilka godzin, o tyle dla reszty (a jak pokazują badania – tych klientów przybywa) będzie to problem. I raczej nie sięgną oni po słuchawkę telefonu, aby dopytać o ceny czy dostępność. Stawiam raczej, że wybiorą bardziej nowoczesną stronę WWW konkurencyjnego hotelu lub zabukują pokój przez pośredników, którzy już dawno są „online” i cieszą się z rosnących przychodów z tytułu prowizji…  
 
Tym więc czego brakuje WSZYSTKIM stronom WWW hoteli z naszego testu jest tzw. booking engine, czyli po polsku silnik rezerwacyjny. Jestem pewien, że efekty wdrożenia tej prostej w integracji aplikacji internetowej, będą miłym zaskoczeniem dla wszystkich dotąd niezdecydowanych. Zainteresowanych przetestowaniem usługi proszę o kontakt!
 
Czas reakcji na zapytanie o dostępność pokoi wysłane drogą e-mail, 2008
Typ hotelu
Liczba pokoi
Miasto
Czas reakcji na email 1*
Czas reakcji na email 2**
Hotel***
do 50
Wrocław
do 10 minut
do 50 minut
Hotel***
50-100
Zakopane
do 40 minut
do 20 minut
Hotel***
do 50
Gdańsk
do 40 minut
do 20 minut
Hotel***
do 50
Zakopane
do 50 minut
do 20 minut
Hotel***
do 50
Kraków
do 40 minut
do 30 minut
Hotel***
do 50
Kraków
do 2 godzin
do 10 minut
Hotel****
50-100
Wrocław
do 2 godzin
do 30 minut
Hotel***
ponad 100
Wrocław
do 2 godzin
do 50 minut
Hotel***
do 50
Gdańsk
do 50 minut
do 2 godzin
Hotel***
do 50
Kraków
do 30 minut
do 2 godzin
Hotel****
do 50
Kraków
do 2 godzin
do 2 godzin
Hotel***
do 50
Gdańsk
do 4 godzin
do 30 minut
Hotel***
do 50
Kraków
do 4 godzin
do 2 godzin
Hotel**
do 50
Zakopane
do 10 godzin
do 10 minut
Hotel****
ponad 100
Wrocław
do 11 godzin
do 10 minut
Hotel***
do 50
Zakopane
do 5 godzin
do 6 godzin
Hotel**
do 50
Warszawa
do 9 godzin
do 3 godzin
Hotel***
do 50
Kraków
do 2 godzin
brak odpowiedzi do 12 godzin
Hotel**
50-100
Kraków
brak odpowiedzi do 12 godzin
do 2 godzin
Hotel***
50-100
Warszawa
do 3 godzin
brak odpowiedzi do 12 godzin
Hotel**
50-100
Gdańsk
brak odpowiedzi do 12 godzin
do 3 godzin
Hotel*
50-100
Warszawa
brak odpowiedzi do 12 godzin
do 4 godzin
Hotel****
50-100
Zakopane
brak odpowiedzi do 12 godzin
do 5 godzin
Hotel****
50-100
Kraków
brak odpowiedzi do 12 godzin
do 11 godzin
Hotel***
50-100
Wrocław
brak odpowiedzi do 12 godzin
brak odpowiedzi do 12 godzin
Hotel***
do 50
Gdańsk
brak odpowiedzi do 12 godzin
brak odpowiedzi do 12 godzin
Hotel****
ponad 100
Warszawa
brak odpowiedzi do 12 godzin
brak odpowiedzi do 12 godzin
Hotel***
do 50
Kraków
brak odpowiedzi do 12 godzin
brak odpowiedzi do 12 godzin
Hotel****
50-100
Kraków
email nie dostarczony
brak odpowiedzi do 12 godzin
Hotel***
ponad 100
Warszawa
email nie dostarczony
email nie dostarczony
*email w języku angielskim wysłany 28 grudnia 2008 r. (niedziela) ok. godziny 9.00 rano
**email w języku polskim wysłany 28 grudnia 2008 r. (niedziela) ok. godziny 9.45 wieczorem
Źródło: www.wirtualnyturysta.com, 2009
 
  Kontakt z autorem   |  Drukuj   |   Komentarze (0)
 
Niedziela, 2009-01-04 Autor: Piotr Byrski

Krótki przewodnik po GDS-ach

Mało kto dziś pamięta, że idea pierwszego systemu GDS (Global Distribution System czyli globalny system dystrybucji) narodziła się podczas przypadkowego spotkania dwóch panów Smith … w 1953 roku. Wówczas w trakcie lotu liniami American Airlines z Los Angeles do Nowego Jorku spotkali się C.R. Smith, ówczesny prezes tejże linii lotniczej, oraz R. Blair Smith, starszy konsultant ds. sprzedaży w koncernie IBM. Krótka rozmowa zaowocowała pomysłem opracowania systemu przetwarzania danych rezerwacji lotniczych, który umożliwiałby natychmiastowy elektroniczny dostęp do tych danych dowolnemu agentowi w dowolnym miejscu na globie.
 
Sześć lat później American Airlines i IBM wspólnie ogłosiły swoje plany stworzenia Semi-Automatic Business Research Environment, dziś lepiej znanego jako Sabre. Była to pierwsza biznesowa aplikacja czasu rzeczywistego (i jednocześnie największy wówczas na świecie prywatny system przetwarzania danych), a także pierwsza aplikacja handlu elektronicznego B2B (Business-to-Business) w momencie gdy Sabre w latach 70-tych XX w. rozpoczął instalowanie systemu w biurach podróży.
 
Dzisiejsze GDS-y poza biletami lotniczymi pozwalają rezerwować także samochody na wynajem, bilety kolejowe i, przede wszystkim, pokoje hotelowe. W dalszej części tekstu skoncentruję się wyłącznie na tych ostatnich. Wcześniej jednak kilka słów o tym, kto obecnie stoi za wciąż dla niektórych tajemniczo brzmiącymi GDS-ami.
 
Dzisiaj mamy do czynienia z czterema dużymi systemami oraz kilkoma mniejszymi o regionalnym znaczeniu i zasięgu. Poza wspomnianym już wcześniej Sabre czołówkę tworzą także: Amadeus, Galileo i Worldspan.
 

Amadeus

Amadeus, zatrudniający 7,800 pracowników, należy do firmy WAM Acquisition, której udziałowcy to BC Partners, Cinven, Air France, Iberia i Lufthansa.
 
Galileo     Worldspan
 
Właścicielem systemów Galileo oraz Worldspan jest Travelport z siedzibą w Nowym Jorku. Firma zatrudnia 5,500 osób i jest w rękach kilku funduszy inwestycyjnych: The Blackstone Group, One Equity Partners i Technology Crossover Ventures.
 
Sabre
 
Sabre Holdings, założony, jak pamiętamy, przez American Airlines i IBM, i zatrudniający obecnie ok. 9,000 osób (nota bene drugie co do wielkości centrum rozwoju oprogramowania i czwarte biuro pod względem ilości zatrudnionych pracowników Sabre na świecie znajduje się w Krakowie), należy od marca 2007 roku do funduszy inwestycyjnych Silver Lake i Texas Pacific Group (TPG).
 
 
Jak hotele korzystają z GDSów?
 
Jeśli chodzi o rezerwacje hotelowe przez agentów turystycznych, agenci wybierają w systemie konrektne miasto jako destynacje dla swojej grupy podróżnych i widzą ofertę poszczególnych hoteli razem z: a) ceną dla klienta, b) prowizją oferowaną agentowi za dokonanie rezerwacji. Oczywiście im wyższa prowizja dla agenta tym jest bardziej prawdopodobne, że ten zdecyduje się wybrać właśnie tę ofertę. Hotele same mogą ustalać poziom prowizji oraz liczbę pokoi przeznaczonych na sprzedaż poprzez GDS. Prowizja jest płatna bezpośrednio agentowi, który wystawia fakturę zazwyczaj raz na miesiąc – dzisiaj odbywa się to poprzez zcentralizowany system rozliczeń, raczej niż na zasadach indywidualnych rozliczeń między danym hotelem a pośrednikiem.
 
Przeciętnie prowizja agenta wynosi 10-20% ale jest to ostatni element opłat za korzystanie z GDS-ów. Wcześniej pojawia się opłata na rzecz operatora GDS za każdą rezerwację, podobna do opłat za weryfikację kart kredytowych pobieranych prze banki lub firmy obsługujące tego typu transakcje. Jest to tzw. „switch” i wynosi on od 5-10 EUR w zależności od operatora GDS. Wreszcie na poziomie hotelu pojawia się prowizja dla firmy, która dostarcza interfejs do operatora „switch’a” i która zwyczajowo wynosi około 5-10% (w zależności od pośrednika).
 
Koszty rezerwacji przez GDS = prowizja dostawcy + opłata „switch” + prowizja agenta
 
 
Kody GDS
 
Aby móc korzystać z systemu, należy posiadać specjalny kod GDS (zazwyczaj jest to kombinacja liter lub cyfr). Wydatek na zakup takiego unikalnego kodu może sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy euro, więc jest to mało praktyczne dla małych i średnich hoteli, tym bardziej, ze zakup kodu obwarowany jest dodatkowymi warunkami, a zazwyczaj są to: określona opłata miesięczna, ustalony minimalny poziom ilości rezerwacji i wysokość kary w przypadku nieosiągnięcia tego poziomu.
 
Alternatywą jest dzielenie się kodem i korzystanie ze wspólnego dostępu poprzez pośrednika tak jak jest to w przypadku naszej usługi GDS Manager. Wówczas wspomniane wyżej ograniczenia nie występują.
 
 
  Kontakt z autorem   |  Drukuj   |   Komentarze (0)
 
Tematy poruszane na naszym blogu: